Special Guests

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 stycznia 2011

A-a-a, śpiochy dwa, w beżo-różach obydwa

Trochę zaspały, trochę się poobijały, ale koniec końców zawitały. Całą paczką, bo w komplecie szytym prawie z tych samych materiałów


Chyba nie zniosłabym u siebie takich wiecznie zagadanych Śpiochów


Oddzielnie wyglądają zdecydowanie bardziej zaspanie (przynajmniej ta większa gaduła)


Cała gromadka uszyta dla dwóch dziewczynek, siostrzyczek

  
Fajnie wyglądają takie komplety. Gdybym miała czas, sama uszyłabym większą gromadkę ktosiów dla samej siebie :-) 


W tle widać też kawałek misia - malowane przeze mnie meble mojego synka. Chyba niedługo będzie już czas na zmianę bohaterów z przytulastych w zawadiackich - może morze, palma, statek, żagle, piraci.. Dojrzewam do tego przedsięwzięcia.. 


z życzeniami leeeeniwej soboty, w miłym towarzystwie, przy ciekawych rozmowach
aga (i Śpiochy ;-)

czwartek, 20 stycznia 2011

Królik, Panna Królik..

.. bo że to ona zdradzają tylko malutkie rzęsy. Uszyta z myślą o pewnym chłopcu, aby mogła być ozdobą jego pokoju i przytulanką w jednym.


Kolory zostały wybrane przez osobę obdarowującą i przyznam, że wyszły pięknie. Beż alkantary i turkus dzianiny cudownie się się zgrały.


Zawsze uszyte zabawki pokazuję synkowi, bo to on jest wyrocznią, czy coś jest ładne lub nie. Często bezwiednie sugeruje mi, co poprawić lub dodać. Tu, gdy powiedziałam mu, że króliczek jest dla malutkiego chłopca, zapytał: "A dlaciego nie dla mnie?". I wtedy odetchnęłam, bo znaczyło to, że jest OK. A co najfajniejsze - OD RAZU zwrócił uwagę na rzęsy :-), a to one wzbudzały mój największy niepokój, czy je zaakceptuje. A tu TAKA niespodzianka.


Krótko - HURRA! Bo przyznam, że raczej rzadko obywa się, bez żadnego "ale". I wiecie co - mi też podoba się mój kolejny golas. Aż pożałowałam, że nie mam żadnego w  domu..


Udanego wieczoru Wam wszystkim.
I bardzo dziękuję za życzenia - tyle razy miałam Wam odpisać, ale cały czas brak na to czasu.. Do tego nawet mam kilka roboczych postów z książkami szyciowymi, guzikami, prezentami, ale na zdjęcia nie mogę nic wygospodarować.. Dobrze, że zaglądacie, bo to jest dla mnie najlepszy zastrzyk motywacji. Your comments feed my blog!

niedziela, 7 listopada 2010

Od ślimaków do toreb - Part 3: Rabbits i 1 torba

Wiem, miały być na koniec torby, ale nie mam pojęcia, jakim cudem umknęło mi parę innych tworów po drodze: króliki, T-shirty, zawieszki świąteczne, magnesy... Dlatego wklejam te moje ulubione stworki, choć najbardziej pracochłonne ze wszystkich, gdyż alkantara jest strasznie twarda i aby przebić ją ręcznie przez 4 warstwy potrzeba siły i masy cierpliwości.


Tu wszystkie niebieskie przed odjazdem razem ze ślimaczą (też niebieską) rodziną:


Aha! Jak to człowiek musi uważać, w jaki sposób rzeczy ujmuje w słowa! Pisząc, że "lubię ślimaki", miałam na myśli "tildowe" ślimaki, bo jak można ich nie lubić? :-) Te "podwórkowe" nawet też lubię, bo przypominaja mi dzieciństwo - zawsze oblegały murek, który mijałam idąc z Mamą na przystanek autobusowy. Tych "ogrodowych", czyli "bezdomnych" nie lubię i ze świecą chyba takiego szukać, co lubi. Choć intrygujące są w obserwacji. Uwielbiam za to winniczki! I od razu mówię, że NIE jeść, ale FOTOGRAFOWAĆ. Są to niesłychanie wdzięczne modele - dostojne, dogadujące się z drugim winniczkiem i cudownie pracujące za coś zielonego. Kiedyś miałam przyjemność robić sesję zdjęciową tym ślimakom w.. eleganckim kieliszku ;-) i do dziś bardzo fajnie to wspominam.

Ale o królikach być miało. Zatem następuje prezentacja moich Golasów:

MIŁEK (oj, Miłku..!)

Oczywiście poniżej na nim jest ostrość..


Oj, ciężko było mi się z nim rozstać.. Czasami COŚ sprawia, że nie jestem w stanie przekazać (zwykle królika) dalej.. I w nim też to COŚ było. Moja Mama widząc maślane oczy swej córki, stwierdziła: "Nie wysyłaj, tylko zostaw", ale twarda byłam. Dostał fotę na pożegnanie, ku pamięci i poleciał w świat.

Razem z nim poleciał:
ZADUMEK

POPRAWNEK

Pani Golas (ZAKONNICA - jeju, nie wiem, co z tą zakonnicą, ale to pierwsze co mi się nasunęło, jak ją skończyłam - nie pytajcie dlaczego, bo n i e  w i e m :-D) została przeze mnie zapomniana i fotki jej nie cyknęłam (nie wiem, jak to się stało, pewnie przez ten niewysłowiony pośpiech!). W każdym razie była w czerwono-białą krateczkę i jako jedyna miała guziczek - drewniany kwatuszek ;-).

Tu jeszcze łapały ostatnie promienie słońca przed zamknięciem w pudle (hehe)


I żeby nie było bez torby - wklejam jedną z. Rączki długie, czarne (jak środek), zapięcie magnetyczne i kieszonka na komórkę z portfelem, mieści bez problemu A4 z dużym luzem po bokach i na górze.

URBANISTYCZNA 

dobrej nocy
aga

czwartek, 26 sierpnia 2010

Hug Me & Want Me

Chciałam przedstawić Wam nową rodzinę królików: Hug Me & Want Me. Nazwa staje się łatwa do zrozumienia, gdy dotkie się te małe stwory. Bo KAŻDY, kto je zaledwie muśnie, będzie chciał przytulać je co dzień.
Z tego materiału szyje się najmilsze i najmiększe kocyki dla niemowlaczków lub cieplutkie kombinezonki a la misiu z uszkami na kapturku. Nie wiem, czy zdjęcia oddają jego puch i miękkość - bardzo bym chciała, ja zakochałam się w nim od razu!

Poniżej królik Pierworodny HM&WM z domkiem - zawieszką zapachową, co lawendę w domu wokół rozsiewa (zdjęcia fatalne, bo robione w nocy znów komórką, ale jakoś czasu na porządną sesję znaleźć nie mogę)


Niełatwo sie szyje te puchacze, bo materiał przesuwa się w każdą stronę przez stosunkowo długie włosie - tak długie, że nosek i oczka trzeba w nim szukać


"Taki mijutki" - to określenie mojego synka na króliki ostatnio goszczące w mojej pracowni

A tu chodzący dowód na to, że będzie ich jeszcze kilka


puchate pozdrowienia
aga 8-)

czwartek, 1 lipca 2010

Strażnik lodówki

Wszędzie się przyczepi, bo ma magnesiki w łapkach, stąd jego zaszczytna rola nadzorowania jedzeniowego skarbca domowego


Golas, bo nigdy go nie ubrałam


Niezawodny kompan, bo ktokolwiek nas odwiedza, zawsze ląduje w jego dłoniach (raz jako królik, innym razem jako osiołek)


Jedyną ozdobą są jego łączkowe uszy i guziki, dzięki którym może ruszać łapkami


A dziś został nagle zdjęty z metalowego pudła i ochrzczony przez moje dziecię mianem OPEJATOJ!


pozdrowienia znad szklanki z koktajlem w barwach narodowych wg własnego pomysłu i przepysznej receptury:
truskawki zmiksować z cukrem, wlać do szklanki, powoli dolewać zchłodzone mleko. Przed spożyciem wymieszać. SMACZNEGO!
aga

czwartek, 4 marca 2010

Rozmnożyły się króliki - WIOSNA IDZIE!!

Balerinki nie mogły być same - i z rozpędu stworzyłam im uroczych panów, wyposażonych w praktyczny koszyczek z guziczkiem i mini drewnianą klamerką. Jak znalazł na idące Święta. Będą mogły siedzieć na stole i trzymać piękne pisanki w środku!



Tylko jak tu ich rozdzielić? Tak bajkowo razem wyglądają. Może ktoś będzie chciał parę!

Urocza Primabalerinka! A nawet DWIE!

Chciałam zrobić jej piękną sesję, ale nie mam dosłownie na nic czasu. Do wykonania zdjęć zmobilizowała mnie jedynie notka z 1 marca ;-) Inaczej pewnie wylądowałaby w nowym domku i nie zostawiła po sobie śladu na moim komputerze ani aparacie.


Spodobała mi się, gdy po kilku (sic!) sesjach ulepszania jej ubranka (nie ma na sobie tego wiele, ale etapy - zanim do tego doszłam - były różne i obfitowały w cuda na kiju) (a raczej króliku), doszłam do widocznego efektu. I postanowiłam uszyć jej koleżankę :-) Podobną niewiarygodnie, bo wszystkie baletnice w rzeczywistości zawsze mi się baaardzo podobne do siebie wydawały.


Uśmiecham się za każdym razem, jak na nie patrzę, i na każdą z osobna również. Jakaś mała księżniczka (albo dwie) na pewno podskoczy z radości, gdy otworzy pudełko i zobaczy patrzącą na siebie króliczą baletnicę.

czwartek, 11 lutego 2010

Prezent - Ogrodnik

A oto i Ogrodnik Zielony, w filcowych, mięciutkich ogrodniczkach z praktyczną kieszonką na marchewę (na zdjęciu truskawę :):

Trochę szkoda, że zrobiłam mu tak mało zdjęć.. Fajny z niego model był - jak się go ustawiło, tak stał, uszy cały czas pogodne - czego więcej potrzeba do udanej sesji? :-) Od wczoraj ma nowy, przytulny domek, bo stał się prezentem dla Wspaniałej Kobiety. I z wielkim uśmiechem stwierdziłam, że dopasował niesłychanie do wcześniejszego prezentu - zdekupażowanego lusterka z tulipanami. Będę musiała cyknąć fotkę!

poniedziałek, 8 lutego 2010

Nie próżnuję.. ścigam czas!

Od ostatniego wpisu dużo się podziało - przybyło wielu Obserwatorów, choć ja wolę określenie Bywalców :-) - witam Was serdecznie i bardzo miło jest mi Was gościć!
Uszyłam też kilka świątecznych gadżetów i zmontowałam coś jeszcze, ale o tym później, bo bez zdjęć wolę się nie wychylać.

Na początek Zając Golas. Golas, bo tak mu wygodnie ;-) A że niewiarygodnie urocze było robienie mu zdjęć, tym razem będzie ich po prostu więcej :D

(przy świetle sztucznym)

(i przy dziennym)
Przyczepił się do tej truskawy i wypuścić nie chciał ;-)

Nie wiem, czy to widać, ale uszyty jest z misiowego materiału - cuuuUUUUdownego w dotyku, pierwszy raz mam do czynienia z czymś tak milusim i przytulaśnym. Ale w szyciu toż to coś okropnego było. Twarde, przebić igłą się nie dawało. Tym bardziej UKOŃCZONY w całości zając mnie cieszy.

Drugi zając to Zając Ogrodnik, ale jego zdjęcia wkleję trochę później, gdy ścignę znów odrobinę czasu!

środa, 13 stycznia 2010

Królik, Panna Królik

Kupiłam przed Świętami ręcznik, pięęęęękny ręcznik. A właściwie był to komplet kilku pięknych ręczników. Gdy w domu spojrzałam na nie przed rozpakowaniem, wiedziałam już, gdzie ich miejsce na pewno nie jest, a przynajmniej nie w tej formie, jakiej były. Wylądowały zatem nie w łazience, ale przy innych skrawkach, a po jakimś czasie narodziły się na nowo w takiej oto formie:


Nie sądziłam, że ubieranie tego małego pluszaka daje tyle samo frajdy, co szycie samego ciałka. A gdy jeszcze zobaczyłam, że spodnie pasują (!), radość była potrójna. Nie ma to jak udane zakupy zakończone uroczą przeróbką.