Special Guests

środa, 26 października 2011

Koci post

Dziś prawie że milczkiem, bo w rzeczywistości mowę mi odjęło, tak mi krtań jakiś wirus zaatakował.

Kota chyba jeszcze nie było :-) No to MIAU







pozdrowienia
aga

wtorek, 18 października 2011

Etui na laptopa z filcu tym razem

Takiego puchatego etui jeszcze nie miałam (i mieć nie będę, bo poleciało do Natalii, którą słonecznie pozdrawiam). Zamiast ociepliny między materiałami, użyłam dwóch warstw filcu, które wzmocniłam flizeliną. Teraz sama przymierzam się do uszycia filcowego pokrowca, bo pomysł Natalii wśród oglądających efekt końcowy zbierał dobre opinie. Notes filcowy juz mam od dawna, może czas na coś większego.

Oto kto HUHA na drogi sprzęt ;-)


Początkowo miałam użyć zamek zbliżony do koloru filcu, ale gdy przymierzyłam ten groszkowy, nie mogłam się mu oprzeć.


Jeszcze spojrzenie z oddali


i pozostaje mi znów przeprosić za jakość zdjęć - prześwietlone i komórkowe..



A następnym razem będzie o przepięknych tasiemkach prosto z Japonii i zbliżającym się już wielkimi krokami obiecanym torbowym CANDY :-)

pozdrowienia
aga

piątek, 14 października 2011

Dzień Nauczyciela, czyli jak wyprostować gapiostwo

Właśnie, jak w tytule. Nie wiem, w jakim ja świecie żyję, ale olśniło mnie dziś w przedszkolu.. Kwiatki tu, kwiatki tam.. Ta dam - zapomniałam! Odprowadziłam dziecię do sali i jeszcze przed pracą siadłam do maszyny, żeby sklerozę wyleczyć szyciem. I tak powstały trzy zakładki dla Pań opiekujących się moim przedszkolakiem:


Żeby nie było problemów - wszystkie trzy takie same :-) ale podpisane imionami, żeby się nie myliły



Pozostało je szybko "zapakować"



i były gotowe do wręczenia przyszłym Właścicielkom.


Jak to dobrze mieć w domu maszynę...

pozdrowienia
aga

wtorek, 20 września 2011

Worek na kapcie. Z ciuchcią, i z rakietą, i z pszczółką..

Tym razem się ubezpieczyłam :-D To moje dziecię wymusza na mnie całkiem nieświadomie dużo więcej pracy, zmusza do kreatywności - naprawdę niezły z niego motywator.

Uszyłam. Nocą. Worek z bardzo chcianą ciuchcią. Położyłam go naszym zwyczajem na dużym cyklopie, aby Mały po obudzeniu od razu go zauważył. I jaki był mój uśmiech, gdy rano usłyszałam radosne: "O! Z ciuchcią!"! Po tonie głosu wiedziałam, że zaskoczyło, bo o taki chodziło od samego początku.





A ja w rozpędzie uszyłam jeszcze jeden, z rakietą,


którą może podróżować każdy



a dzięki winylowemu okienku można worek bez obaw wyprać, a po wyschnięciu wprowadzić kapitana ponownie na pokład ;-)

Z resztek materiału uszyłam jeszcze coś dla dziewczynki


Będzie jak znalazł na prezent albo ktoś z podczytywaczy zapragnie go mieć

I jeszcze trochę o moim psisku. Gończym polskim, którego blogowa kasia omyłkowo wzięła za jamnika ;-) To teraz prostuję to z całą:

elegancją



sportową energią



pasją łapania



miłością do pływania



i niespotykaną wręcz radością życia i pogodą ducha!



pozdrowienia
aga

wtorek, 30 sierpnia 2011

- Mamo, kup mi teś masine do sicia..

- usłyszałam pewnego dnia, gdy kolejny raz moje Maleństwo chciało coś przeszyć na mojej i spotkało się z odmową.
Rok później słyszałam te zdanie już dużo częściej, słowo "maszyna" wypowiadane było już całkowicie poprawnie:
- Mamo, czy ja też mogę mieć swoją maszynę?
...
- To moja?!? Możemy coś uszyć?! Elmo ma dziś urodziny. - Kupiłam, bo nie potrafiłam dłużej odmawiać temu wielkiem entuzjazmowi, a radość w pytaniach powiedziała mi wszystko - że decyzja była strzałem w dziesiatkę.
- Tak? A ile kończy lat? - moje pytanie spotyka się z krótką ciszą.
- Dziewięć. I z tej okazji uszyję mu szalik. Biały.
Wynalazłam szybko flizelinę w pasku, żeby Mały nie musiał długo czekać z przygotowaniem materiału. Ale i tak wydaje mi się, że UCIĘCIE owego paska trwało o 15 sekund za długo ;-D


Szalik krótki nie był, a małe niewprawne łapki w pewnym momencie się zmęczyły. Przyszła chwila oddechu i małego załamania - tu synek położył wymownie głowę na stole - że to takie trudne.


Ale na szczęście szybko wszystko przeszło. Elmo otrzymał swój urodzinowy szalik, a ja dostałam całkiem nową ściereczkę kuchenną - z dopiero co wyszytą, czerwoną ramką :-), PODWÓJNĄ!, bo tak się me dziecię rozpędziło w szyciu.

aga, co pasją zaraża ;-)

wtorek, 23 sierpnia 2011

Worek na kapcie. Z domkiem

Dzięki Dziewczyny za odzew, za doping, za motywację. Choć tę ostatnią miałam już wczoraj po publicznym wyartukułowaniu listy rzeczy "do-zrobienia-na-już". Spałam dziś przez nią tylko 3,5 h, ale zmontowałam pierwszego twora z tej długiej listy:


Wybrałam najlżejszy materiał i jednocześnie najbardziej wytrzymały i najmniej brudzący z tych, które miałam


Późna pora dała o sobie znać kompletnym gapiostwem, bo zapomniałam wszyć Agi firmową metkę ;-), dlatego bezczelnie się podpisałam


Koło jabłuszka miał być jeszcze jeż - nie wiem, jak by wyglądał, bo nie zdąrzyłam go wyciąć, gdyż szybkie obroty maszyny obudziły Małego


I jakie było moje zdziwienie, gdy usłyszałam zaspane: "Zmieniłem zdanie. Chciałbym z ciuchcią". Uśmiech pojawił mi się na twarzy, bo pamiętam JAK DZIŚ, gdy moja ukochana Mama uszyła dla mnie worek na kapcie, gdy szłam do przedszkola. Była to jedna z najcenniejszych rzeczy, jaką miałam! Zwykły-niezwykły brązowy worek z naszytą truskawką w rogu. Ukochany i jedyny! I wiedziałam, że MUSI powstać drugi, ten jedyny dla mojego Brzdąca. Bo może też będzie taki ważny dla niego. Jak TEN, który był kiedyś taki dla mnie:


Odnalazłam go i zobaczyłam, jak daleko mi jeszcze do kunsztu szyciowego mojej Mamy Mistrzyni W Szyciu. Ten z ciuchcią na pewno będzie teraz lepszy po oględzinach truskawkowego :-)

Cieszy mnie fakt, że pomimo nocnej reklamacji, worek znalazł dziś zastosowanie, został wypchany zabawkami i pojechał z nami w odwiedziny do cioci Agi - Tej, Co Piecze Mufinki.




nakręcona na szycie ciuchciowego worka
aga

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Na warsztacie

Nic to - żeby się zmobilizować, albo może żeby Wasza ciekawość mnie zmobilizowała, postanowiłam zrobić listę rzeczy, które mam od dawna lub i nie od tak dawna na maszynach. A na maszynACH dlatego, bo korzystam nie tylko z tej szyjącej.

Stąd światło dzienne chciałyby ujrzeć następujące tworki:
- duża, prostokątna zamszopodobna torba
- worek z domkiem na kapcie dla przedszkolaka
- koszulka z Georgem
- kosmetyczka z sówką
- krótka sukienka z długiej spódnicy
- teczka na rysunki
- koszula męska z krótkimi rękawami z koszuli z długimi rękawami
- dwa stworki, woreczki - się okaże - z obciętych rękawów
- pudełko na kredki z Małym Księciem
- 4 kaboszonowe magnesy
- skrzynka na wino z Klimtem
- pamiątkowe duże magnesy ze ślubu
- skórzana torba z sówką
- i tak wieeele innych, o których aż boję się pisać, bo kiedy na to czas znaleźć.. ALE lista rozpoczętych projektów JEST. Teraz tylko odszukać trochę pokładów determinacji, a czas się wtedy powinien znaleźć - tak to zwykle działa, prawda? Bo już chyba zapomniałam..


Pomożecie? (tu wspomagam się moim ukochanym psem, który potrafi oddziaływać na wielu swoim wzrokiem ;-)
aga i gończy !

niedziela, 7 sierpnia 2011

Stół balkonowy i stemple po ulewie

Wczoraj napracowałam się trochę i byłam naprawdę zadowolona z efektu. Aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, jak to wyglądało PRZED deszczem. Jednak moje obawy były słuszne i woda zrobiła nieco zamieszania na moim blacie. Ale nie dałam rady wczoraj zabezpieczyć wszystkiego lakierem, bo już było ciemno. Cóż.. Mówi się trudno, póki co blat taki zostanie, bo na następną taką sesję nie wiem, kiedy znajdę czas :-)

PO

PRZED

Każde dotknięcie stołu powodowało odrywanie się od niego setek malutkich drobinek pylowych, nieważne jak mocno był wyczyszczony


Dlatego mimo rozmycia moich kawowych stempli przez wodę, blat jest o niebo lepszy - czyściutki i gładki w dotyku :-D Co z tego, że rozzzzzmazaaaany ;-)


na dziś tyle, zmykam do pracy, bo jutro się z nią nie wyrobię
aga

sobota, 6 sierpnia 2011

Czekoladowo-beżowa torba XXL

Post, którego pewnie by nie było, gdyby nie dzisiejszy 400-setny stały GOŚĆ! Dziękuję Wam, za to, że jesteście :-) I jednocześnie napędzacie do dalszego pisania!

Wersja kolorystyczna, która chyba mi się najbardziej podoba, bo do największej ilości rzeczy mi pasuje. Z jednej strony jest misiowaty (ale lekki!) materiał w kolorze gorzkiej czekolady, z drugiej - beżowa, sztywniejsza bawełna ze strechem

 

Więcej toreb nie będę pokazywać, żeby nie zanudzać. Ale muszę Wam pokazać jeszcze moją, codzienną, która zyskała już miano torby-terminatora i myszki w jednym. Dlaczego - niedługo postaram się pokazać ;-)

Dziś udało mi się też wyciąć skrawek czasu dla mnie. I zajęłam się czymś, co planowałam już od jakiegoś czasu. Mieliśmy na balkonie piękny stół z parasolem. Balkon nasz uwielbialiśmy i dużo czasu (gdy ten tylko był) na nim spędzaliśmy, głównie wieczorami. Ale pewnej nocy zapomnieliśmy zabrać z niego grubą, potężną, piękną świecę. Następnego dnia rano ujrzałam okropny widok - wosk został całkowicie stopiony przez poranne słońce, a stolik kompletnie zniszczony :-( Od tamtego czasu jakoś przeszło nam siedzenie na balkonie, bo to, przy czym zwykle siadaliśmy, po prostu odstraszało. Męczyło mnie to okropnie i dziś siadłam do niego. Efektu końcowego jeszcze nie ma, bo jestem w połowie drogi - czekam, aż wyschnie to, co dziś na nim zamieściłam. Jeśli do jutra żaden deszcz tego nie zmyje, pokażę, przy czym będziemy niedługo gościć naszych przyjaciół :-)

miłego wieczoru, choć na dobrą sprawę to nocy
aga z bandą 400 Obserwujących na pokładzie! :-D

czwartek, 4 sierpnia 2011

Torba XXL w wersji beżowo-kwiatowej, czyli ranno-popołudniowej

Popołudnie nastrajało wielce pozytywnie - słońce, ciepło, wakacje w końcu :-) Padło na opcję kwiatową:


Choć ranek wyglądał zwyczajnie. Dlatego dzień zaczął się w wersji beżowej:


Wywracanie torby to na prawą, to na lewą stronę tak spodobało się moim koleżankom, że już trzy śmigamy w dwustronnych wersjach.

 
 

pozdrawiam dwustronnie
aga